Wracasz z urlopu i zamiast mieszkania masz jezioro — w nocy puścił wąż od pralki. Albo wchodzisz na ciemną klatkę schodową i po omacku szukasz włącznika. Oba tematy da się ogarnąć w kilka godzin: czujnik zalania pod zlewem i czujnik ruchu przy wejściu. Montujemy oba rozwiązania na terenie całej Warszawy — od Woli po Ursynów. Sama robota nie jest skomplikowana, ale liczy się poprawne rozmieszczenie i ustawienie, bo źle skalibrowany czujnik albo nie zareaguje, kiedy trzeba, albo odpala się bez sensu.

Cena montażu zależy od rodzaju czujnika (przewodowy albo bezprzewodowy), liczby miejsc montażu i tego, jak trudno poprowadzić przewód. Bezprzewodowe czujniki WiFi zakłada się w 20-30 minut — są na baterię i wysyłają alert na telefon. Systemy przewodowe trzeba podłączyć do kontrolera i doprowadzić do nich kabel — zajmuje to więcej czasu, ale działa stabilniej. Drobne materiały montażowe są w cenie usługi, a czujniki i kontrolery — dodatkowo płatne. Aktualne ceny — w tabeli poniżej.
| Zakres usług | cena min | cena max |
|---|---|---|
| Montaż czujników wycieku | 120 zł | 220 zł |
| Montaż czujników ruchu | 120 zł | 220 zł |




Właściciel mieszkania na Mokotowie zlecił montaż systemu zabezpieczenia przed zalaniem po tym, jak sąsiad z góry zalał mu kuchnię. Zamontowaliśmy cztery bezprzewodowe czujniki wycieku WiFi: pod zlewem w kuchni, za zmywarką, przy pralce w łazience i obok bojlera. Wszystkie czujniki podpięliśmy do jednej aplikacji w telefonie — po wykryciu problemu przychodzi powiadomienie push i uruchamia się alarm dźwiękowy na samym czujniku. Dodatkowo klient zamówił dwa czujniki ruchu: jeden przy wejściu na klatkę schodową (do załączania oświetlenia), drugi — na podwórku do doświetlenia parkingu. Czujniki ruchu ustawiliśmy tak, żeby nie reagowały na koty z podwórka. Całość zajęła około trzech godzin. Po miesiącu klient napisał, że czujnik pod zlewem zadziałał — przeciekał syfon. Udało się wyłapać to w porę i obyło się bez większych szkód. To właśnie ten moment, kiedy czujnik zwraca się po jednym alarmie.
Do mieszkania w zupełności wystarczą bezprzewodowe czujniki WiFi. Montuje się je łatwiej i wysyłają powiadomienia na telefon. Przewodowe lepiej sprawdzają się w większych domach i obiektach komercyjnych, gdzie WiFi bywa niestabilne.
Jeśli chcesz pełną automatyzację — tak. Czujnik wykrywa wyciek i wysyła sygnał do zaworu, żeby odciął wodę. To jednak droższe rozwiązanie i wymaga osobnego montażu. Na start wystarczy czujnik z powiadomieniem — wodę zakręcisz ręcznie.
Przeważnie raz na 1-2 lata, zależnie od producenta. Lepsze czujniki pokazują niski poziom baterii w aplikacji. Warto używać markowych baterii — tu naprawdę nie ma sensu oszczędzać.
Jeżeli wybierzesz model z funkcją „Pet Immune” — nie. Takie czujniki pomijają ruch obiektów o wadze do 20-25 kg. Warto dopytać o tę opcję przy wyborze modelu.
Tak. Większość czujników WiFi działa przez Tuya, Zigbee lub Z-Wave i integruje się z Home Assistant, Google Home, Alexa. Jeśli masz już taki system — poinformuj fachowca, żeby dobrał zgodne czujniki.
Robocizna fachowca, elementy montażowe, konfiguracja i testy, a także dojazd po Warszawie. Same czujniki, baterie i kontrolery — za dodatkową opłatą. Możesz kupić je sam albo zlecić dobór fachowcowi.
Tak, część firm ubezpieczeniowych w Polsce daje zniżkę na polisę, jeśli jest zamontowany system ochrony przed zalaniem. Zapytaj swojego ubezpieczyciela — wystawimy zaświadczenie o montażu.
Minimum: jeden pod zlewem w kuchni, jeden w łazience, jeden przy pralce. Najlepiej — osobny czujnik na każdy punkt mokry. Dla ruchu: wejście i jedna-dwie strefy zewnętrzne.

Montaż czujników wykonują fachowcy z doświadczeniem w systemach smart home i instalacjach niskoprądowych. Pracujemy z czujnikami WiFi, Zigbee i przewodowymi wszystkich głównych producentów. Przyjeżdżamy z narzędziami, pomagamy dobrać sprzęt i skonfigurować aplikację. Żeby ustalić termin, zadzwoń albo napisz — odpowiemy w ciągu godziny.