Woda od sąsiada z góry albo pęknięty wąż od pralki zostawiają po sobie ten sam zestaw: spuchnięte panele, listwy odchodzące od ściany, wilgotny podkład pod podłogą i drzwi, które przestały się domykać. Remont po zalaniu to nie jedna praca, a kolejność — najpierw trzeba znaleźć zasięg wody, potem osuszyć, a dopiero na końcu odtworzyć podłogę i wykończenie. Zajmujemy się takimi mieszkaniami w całej Warszawie: od otwarcia podłogi i osuszania po ponowny montaż paneli, listew i regulację drzwi. Do czasu wyschnięcia nie włączaj gniazdek w zalanej strefie — jeśli woda weszła do puszki albo do oprawy w suficie, kolejność jest jedna: najpierw elektryk, potem my. Napisz do nas ze zdjęciami, zanim zaczniesz cokolwiek rozbierać.

Cena zależy przede wszystkim od tego, jak daleko poszła woda i czy dostała się pod podłogę. Zalanie na dwóch metrach w przedpokoju to inna praca niż woda, która przeszła pod progami do dwóch pokoi. Drugi czynnik to rodzaj podłogi: panele klik czasem da się zdjąć i położyć ponownie, winyl klejony i parkiet zwykle nie wybaczają takiego zabiegu. Trzeci to czas — im dłużej podłoga stała zamknięta z wodą pod spodem, tym większa szansa, że dojdzie osuszanie, wymiana podkładu i praca przy dolnych partiach ścian. Osobno liczą się elementy, które po zalaniu wymienia się niezależnie od reszty: podkład, listwy z MDF i progi w przejściach. Aktualne stawki poszczególnych prac znajdziesz w tabeli poniżej.
Odtworzenie wykończenia rozliczamy osobno, bo to inny etap i inny moment — szpachlowanie i gładź mają sens dopiero na suchym murze. O samym malowaniu mieszkania po zalaniu pisaliśmy oddzielnie, tam jest więcej o zaciekach i gruncie izolującym.
| Zakres usług | cena min | cena max |
|---|---|---|
| Zabezpieczenie mebli, drzwi, okien i podłóg folią | 10 zł/m² | 15 zł/m² |
| Szpachlowanie otworów i uszkodzeń | 20 zł/m² | 35 zł/m² |
| Wyrównanie ścian po zdjęciu płytek | 45 zł/m² | 70 zł/m² |
| Wyrównanie sufitów | 45 zł/m² | 70 zł/m² |
| Gruntowanie przed malowaniem | 15 zł/m² | 25 zł/m² |
| Nakładanie gładzi gipsowej | 55 zł/m² | 90 zł/m² |
| Malowanie ścian / sufitów jednym kolorem (2 warstwy) | 30 zł/m² | 45 zł/m² |
| Wymiana paneli podłogowych | 70 zł/m² | 100 zł/m² |
| Demontaż paneli podłogowych | 15 zł/m² | 25 zł/m² |
| Montaż listew przypodłogowych | 30 zł/mb | 45 zł/mb |
Montaż i drobny osprzęt mamy ze sobą. Materiał — panele, podkład, listwy, progi, klej, grunt — jest płatny osobno, podobnie jak wyniesienie mokrych odpadów i wniesienie materiału na piętro. Mokry podkład i pocięte listwy zajmują znacznie więcej miejsca, niż się wydaje, dlatego wywóz ustalamy z góry, a nie na koniec pracy.

Dwie rzeczy, przy których nie ma miejsca na improwizację. Pierwsza to prąd: mokra puszka albo zalana oprawa sufitowa to zadanie dla elektryka, a nie dla suszarki i nadziei. Druga to źródło wody — dopóki cieknie, każda naprawa jest robotą na próbę, więc najpierw zakręcamy zawór albo ustalamy z administracją, kto zakręca u sąsiada. Jeśli mieszkanie jest wynajmowane albo zgłaszasz szkodę z ubezpieczenia, zrób zdjęcia przed rozbiórką — po zdjęciu paneli nie ma już czego dokumentować.


Nie musisz mieć wszystkiego z tej listy. Napisz do nas z tym, co już wiesz — po zdjęciach i dacie zalania zwykle da się ustalić zakres i termin wizyty.

Mieszkanie na Ursynowie, pękł wąż doprowadzający wodę do pralki. Woda poszła pod progiem do przedpokoju i weszła w pierwszy metr salonu, a właściciel zauważył ją dopiero po powrocie z pracy. Zdążył zebrać kałużę i postawił wentylator na dwa dni — panele wyglądały suche i plan był taki, żeby wymienić kilka desek przy drzwiach łazienki. Wilgotnościomierz pokazał coś innego: przy ścianie i pod progiem wartości były wysokie, a podkład po zdjęciu dwóch paneli dał się wyżąć. Otworzyliśmy podłogę w całym przedpokoju i na styku z salonem, zdjęliśmy podkład i zostawiliśmy osuszacz na cztery dni, z pomiarem raz na dobę. Panele ustawione na sztorc wyschły bez wypaczeń i wróciły na miejsce; wymiany wymagało dziewięć desek przy progu i tu przydały się resztki z montażu, które leżały w piwnicy. Listwy z MDF spuchły na dole i pociemniały, więc weszły nowe, a przy okazji poprawiliśmy próg w przejściu do salonu. Skrzydło drzwi łazienki napuchło od spodu na kilka milimetrów i szorowało po podłodze: podcięliśmy dolną krawędź, zabezpieczyliśmy ją i wyregulowaliśmy zawiasy. Odparzony pas ściany za listwą poszedł do zeszlifowania i szpachlowania, a malowanie właściciel zamówił dwa tygodnie później, kiedy mur był już całkiem suchy. Cała robota rozłożyła się na trzy wizyty w ciągu dwóch tygodni, a wydłużyło ją głównie osuszanie. Wniosek jest prosty: te cztery dni z osuszaczem były najtańszą częścią remontu, bo bez nich nowa podłoga puchłaby po miesiącu.
Rzadko. Wymiany wymaga strefa, do której doszła woda, a zakres zależy głównie od stanu podkładu i wylewki. Panele klik często wracają na miejsce po wyschnięciu, jeśli zamki i krawędzie nie spuchły. Winyl klejony i parkiet są mniej wyrozumiałe i tam zakres bywa większy.
Zależy od tego, ile wody weszło w wylewkę i jaka jest wentylacja. Przy niewielkim zalaniu to kilka dni, przy wodzie, która stała pod podłogą tygodniami, potrafi być kilka tygodni. Decyduje pomiar, nie kalendarz, dlatego wracamy sprawdzić stan zamiast wyznaczać datę z góry.
Czasem tak. Warunek to nienaruszone zamki i krawędzie oraz suszenie na sztorc, w przewiewie i bez grzania. Deski z rozpęczniałym rdzeniem odpadają — wracają tylko te, które trzymają wymiar.
Praktycznie zawsze. Podkład trzyma wilgoć i zapach w środku, a jest najtańszą warstwą w całym układzie. Zostawienie starego to główna przyczyna tego, że podłoga po remoncie puchnie drugi raz.
Zwykle tak. Spuchniętą dolną krawędź podcinamy i zabezpieczamy, a potem regulujemy zawiasy i zaczep zamka. Jeśli rdzeń skrzydła rozszedł się na całej wysokości i okleina odchodzi, sensowniejsza jest wymiana skrzydła.
Nie od razu i nie jest to kwestia chęci. Farba położona na wilgotnym murze schodzi płatami, a zaciek przebija przez powłokę. Malowanie po zalaniu to osobny etap, który zamawia się po wyschnięciu; opisaliśmy go w oddzielnym tekście na blogu.
Do czasu oceny instalacji nie. Wilgotna puszka z wierzchu nie różni się od suchej, a woda potrafi zejść przewodem kilka metrów dalej. Obwód w zalanej strefie zostaje wyłączony, a instalację ocenia elektryk.
Z pomiaru wilgotnościomierzem w kilku punktach i z prostej próby: kawałek folii przyklejony do wylewki na kilka godzin nie może zaparować od spodu. Wierzch potrafi być suchy przy mokrym środku, dlatego mierzymy, zamiast oceniać dotykiem.
Tak, jeśli na miejscu go nie ma — ustalamy to przed wizytą, bo od tego zależy plan pracy. Bywa też, że osuszacz zapewnia administracja albo ubezpieczyciel; wtedy dogadujemy się co do terminów i pilnujemy samego pomiaru.
Robimy zdjęcia zakresu przed rozbiórką i spis wykonanych prac, co zwykle wystarcza do rozmowy z administracją. Nie sporządzamy natomiast wycen ani opinii dla ubezpieczyciela, bo to zadanie rzeczoznawcy. Jeśli oględziny mają się jeszcze odbyć, powiedz nam o tym — wtedy nie ruszamy podłogi.

Pracę robi majster z praktyką w wykończeniówce i montażu podłóg, nie ekipa od remontów generalnych — po zalaniu liczy się kolejność i pomiar, a nie liczba osób w mieszkaniu. Jeździmy po Warszawie i najbliższych okolicach, z narzędziem, wilgotnościomierzem i, po ustaleniu, z osuszaczem. Materiał, wyniesienie mokrych odpadów i wniesienie materiału na piętro rozliczamy osobno i mówimy o tym przed rozpoczęciem.
Zakres odpowiedzialności ustalamy wprost. Odpowiadamy za jakość tego, co robimy: osadzenie paneli i dylatacje, dopasowanie listew i progów, podcięcie i regulację drzwi, czystość wykonania. Nie bierzemy na siebie zachowania podłoża, którego nie widzieliśmy przed otwarciem podłogi, ani skutków wcześniejszych błędów montażowych — jeśli wylewka jest mokra głębiej, niż da się osuszyć w rozsądnym czasie, albo pod tynkiem siedzi pleśń, mówimy o tym na miejscu i proponujemy zakres, który ma sens. Nie zajmujemy się instalacją elektryczną po zalaniu ani sprawami ubezpieczeniowymi: w pierwszym przypadku potrzebny jest elektryk, w drugim rzeczoznawca. Zamów wycenę przez formularz i dołącz zdjęcia z zasięgiem wody — po nich zwykle da się od razu powiedzieć, co trzeba otworzyć, a co zostaje na miejscu.